Wszystko wygląda inaczej… – Natalia Fijewska-Zdanowska o premierze utworów ze spektaklu NAGA PRAGA

No i w 6 urodziny spektaklu – nadszedł czas premiery tej nowej „Nagiej Pragi”… Miała być płyta i wielkie halo. Ale nie będzie. W końcu mamy kwarantannę. Będzie za to muzyczna uczta. Nie przechwalam się, ja tylko napisałam teksty. Sami posłuchajcie.

Dokładnie 6 lat temu byliśmy na ostatniej prostej przed planowaną na początek kwietnia 2014 roku premierą spektaklu NAGA PRAGA. Spektakl był trudny w realizacji, kłóciliśmy się, szukaliśmy formy dla nieoczywistej opowieści, zamkniętej w 12 piosenkach o warszawskiej Pradze. Piosenki były impresjami, fabułę trzeba było rozsnuć z dźwięków, z ruchu. Pracowaliśmy intensywnie z choreografem Bartkiem Figurskim. Było mnóstwo wątpliwości. No i forma taka dziwna, nie wiedzieliśmy, czy się sprawdzi.

Pierwszy pozytywny sygnał, przyszedł od reżysera świateł – świetnego scenografa i malarza – Mikołaja Maleszy. Kilka dni po próbie ze światłem dostałam obraz – koty i okna, wszystko w niebieskiej tonacji. Uwielbiam obrazy Mikołaja, a tu taka niespodzianka – zainspirowała go piosenka z naszego spektaklu – „Koty z brzeskiej”… Potem posypały się dobre recenzje, mnóstwo radości od widzów. Ludzie wychodzili śpiewając swoje ulubione kawałki. Jedni nucili “zabierz mnie do zoo”, inni „idzie sobie lumpeksiara”. Wszyscy ciągle pytali o płytę.

No i kiedy najmniej się tego spodziewałam, czyli w czasie mojego totalnego wycofania zawodowego z powodu urodzenia najmłodszego syna, nagle dowiaduję się, że Filip Dreger autor muzyki do spektaklu i Przemek Scholl – realizator dźwięku i akustyk – nagrywają płytę z Pragi. Przemek znalazł studio. Namówili aktorów. Nagrali. Potem Filip pracował nocami nad swoim wymarzonym kształtem aranżacji.
Przez jakiś czas było cicho, myślałam, że nie starczyło im pary. Minęło trochę czasu, spektakl przestał być grany, weszły nowe produkcje. A tu telefon – przyjeżdżaj, będziesz pierwszym słuchaczem. No i jakimś późnym wieczorem, w ciemnym studio, w uroczystym milczeniu – wysłuchałam mojej Pragi.

A właściwie już nie mojej, bo trochę innej, dojrzalszej muzycznie, z akcentami w innych miejscach, z Filipową perfekcją i Filipowymi muzycznymi dowcipami, z Przemkowymi wyszlifowanymi dźwiękami, z cudnym Sławkowym głosem, z żartobliwym Adamem, no i Agatą, która w tej wersji Pragi przeszła samą siebie – różnorodnością, siłą swojego głosu, delikatnością i mocą. No. Chwilę milczeliśmy i oni myśleli, że ja się nie zgadzam, a ja nie wiedziałam, co powiedzieć…

No i w 6 urodziny spektaklu – nadszedł czas premiery tej nowej „Nagiej Pragi”. Miała być płyta i wielkie halo. Ale nie będzie. W końcu mamy kwarantannę. Będzie za to muzyczna uczta. Nie przechwalam się, ja tylko napisałam teksty. Sami posłuchajcie.

PS
Jeszcze apropos kwarantanny i Nagiej Pragi – i tego co je łączy. Główną myślą spektaklu była podróż bohaterki, hipsterki z dobrego domu, do wyimaginowanej alternatywnej rzeczywistości. Bohaterka przechodzi przez metaforyczną bramę z trzepaka, po to, by zobaczyć, jak mogłoby wyglądać jej życie, gdyby urodziła się po drugiej stronie Wisły. Kawałek dalej, kilka dni później, lub wcześniej – i już wszystko wygląda inaczej. No i chyba tak trochę teraz z nami – tydzień temu żyliśmy jeszcze w innej rzeczywistości, a teraz żyjemy w innej. Kawałek dalej, kilka dni później lub wcześniej – i wszystko wygląda inaczej…

Natalia Fijewska-Zdanowska

fot. M. Dąbrowski

Premiera piosenek z NAGIEJ PRAGI już w kwietniu na Spotify.

Realizatorzy:

Muzyka, aranżacje – Filip Dreger
Realizacja dźwięku, mix i mastering – Przemysław Scholl
Teksty – Natalia Fijewska-Zdanowska
Śpiew- Agata Kołodziejczyk, Adam Krawczuk, Sławomir Pacek