Zuzanna Fijewska-Malesza – artystka w czasach zarazy

(…) dla mnie kontakt z drugim człowiekiem to też jego prawie niewidoczne przyruchy, kiedy słucha czy mówi, sposób patrzenia, zapach, dotyk, a nawet tembr głosu. To wszystko jest teraz zniekształcone albo w ogóle tego nie ma. Muszę bardzo wiele sobie dowyobrazić i bardzo za tym tęsknię.

W cyklu “Artysta w czasach zarazy” twórcy związani z naszym teatrem dzielą się tym, jakie uczucia, przemyślenia, aktywności towarzyszą im w czasie przymusowej izolacji. Ten sam zestaw pytań zadaliśmy wcześniej kolejno: Paulinie Holtz, Januszowi ŁagodzińskiemuNatalii Fijewskiej-ZdanowskiejAgacie Kołodziejczyk, Ygorowi PrzebindowskiemuBartoszowi Mazurowi i Mikołajowi Tabako.

W ostatnich dniach najbardziej zaskoczyło mnie…

Ojoj, wszystko mnie zaskoczyło! Ale chyba najpozytywniej zaskoczyło mnie to, jak w dobie internetu i całej tej komputeryzacji jednak potrzebujemy siebie nawzajem. Jak poczułam potrzebę bycia we wspólnocie z innymi, robienia czegoś razem, słyszenia, jak kto sobie radzi… Ostatnio, stojąc w długaśnej kolejce po warzywa, nagle przypomniałam sobie, że nie mam gotówki i zrezygnowana pognałam do bankomatu. Wróciłam, pomyślałam, że nie będę frustrować już ludzi i tak sfrustrowanych i stanęłam na końcu. Cała kolejka się na mnie odwróciła i gromko zaprosili mnie na moje poprzednie miejsce, zapewniając, że tak jest sprawiedliwie i że proszę, proszę… To było bardzo miłe, ale też – wydaje mi się – ukazujące taką potrzebę wspierania się teraz, takiego po prostu ludzkiego.

Plan czy spontan i dlaczego…

W nos mogę wsadzić sobie plan, bo mój pięciolatek to chodzący spontan A tak serio, to po pierwszym szoku, staram się układać jakiś ramowy plan, na niedługi czas, który mi daje namiastkę normalności. Ale też myślę, że jest to czas (w miarę naszych możliwości) robienia sobie przyjemności i radochy z nich, a okazje do tego często pojawiają się niespodziewanie.

Z powodu kwarantanny musiałam zrezygnować z…

… z bezpośredniego kontaktu! To fantastyczne, że mamy „onlajn” i że możemy mimo wszystko jakoś żyć, komunikując się. Ale dla mnie kontakt z drugim człowiekiem to też jego prawie niewidoczne przyruchy, kiedy słucha czy mówi, sposób patrzenia, zapach, dotyk, a nawet tembr głosu. To wszystko jest teraz zniekształcone albo w ogóle tego nie ma. Muszę bardzo wiele sobie dowyobrazić i bardzo za tym tęsknię.

Zuzanna Fijewska-Malesza

Za to udało mi się…

….powolutku zacząć słuchać potrzeb, jakie z tej sytuacji wynikają i na jakie mogłabym odpowiedzieć. Myślę tu głównie o mojej pracy z przedszkolakami. Kontakt z dziećmi wybitnie opiera się na bezpośredniej relacji. Jak dotrzeć do dzieci, które kolejny tydzień zamknięte są w małej przestrzeni, nieraz w napiętej atmosferze rodzin, które walczą o utrzymanie swoich biznesów czy o zdrowie? Jak wesprzeć rodziców, którym załamało się wszystko i jeszcze muszą jakoś ogarnąć swoje dzieci? Zaczęłam intensywną pracę z wieloma specjalistami w tej dziedzinie i mam wrażenie, że mamy szansę, jako fundacja od lat współpracująca z przedszkolami i rodzicami przedszkolaków, takie wsparcie wypracować. Więc tym bardziej zachęcam do zaglądania na naszą stronę.

Najbardziej ucieszyło mnie…

…że mimo wszystko jestem zamknięta w tej sytuacji z ludźmi (i psem), których naprawdę lubię! To mnie nieustająco cieszy.

Najtrudniejsze jest dla mnie…

Ostatnio miałam taki sen, że wchodzę do knajpy, a tam tłum ludzi. Wszyscy siedzą, gadają, cieszą się, wspólnie jedzą… Chodziłam w tym śnie jak wariatka od stolika do stolika i pytałam: „Jak wy to zrobiliście? Ale nie boicie się?”. Obudziłam się z takim poczuciem dużego niepokoju, ale też ogromnej tęsknoty. I myślę, że jeszcze daleka droga przed nami, zanim poczujemy luz w byciu tak po prostu razem. I to jest chyba dla mnie najtrudniejsze…

Moje motto na ten czas:

Moja 103 letnia Babcia powiedziała mi ostatnio tak na koniec naszej rozmowy telefonicznej: „Życzę ci, żebyś cieszyła się teraz małymi rzeczami, które masz wokół siebie. Bo trudno się cieszyć czymś czego nie widać, a jak się rozejrzysz, to jest kupa rzeczy, które mogą wywołać twój uśmiech”. I tego się mam zamiar trzymać!