Krzysztof Kiersznowski – artysta w czasach zarazy

“Skoro ograniczono nam poruszanie się, to jakie ja mogę jeszcze mieć powody do denerwowania się”?

W cyklu “Artysta w czasach zarazy” twórcy związani z naszym teatrem dzielą się tym, jakie uczucia, przemyślenia, aktywności towarzyszą im w czasie przymusowej izolacji. Ten sam zestaw pytań zadaliśmy wcześniej kolejno: Paulinie Holtz, Januszowi ŁagodzińskiemuNatalii Fijewskiej-ZdanowskiejAgacie Kołodziejczyk, Ygorowi PrzebindowskiemuBartoszowi MazurowiMikołajowi Tabako i Zuzannie Fijewskiej-Maleszy. Dziś odpowiada Krzysztof Kiersznowski.

W ostatnich dniach najbardziej zaskoczyło mnie…
…że mogę oglądać telewizję. Wcześniej jakoś strasznie mnie to denerwowało, a teraz – trochę z musu – okazuje się, że jestem zdolny do oglądania telewizji.

Plan czy spontan i dlaczego…

Planu nie mam. Jedyne, co założyłem, to to, że będę wstawał o jednej godzinie. No i codziennie wstaję o ósmej.

Z powodu kwarantanny musiałem zrezygnować z…

… ze wszystkich moich zajęć zawodowych, czyli i z teatru, i z filmu, i z telewizji. A także z kontaktu z ludźmi. Jestem sam z psami.

Za to udało mi się…

…nauczyć psy jeździć samochodem. Moje psy mają po trzynaście i czternaście lat. Wcześniej zajmowała się nimi moja córka, która nie jeździła z nimi samochodami, tylko wychodziła na spacery. A ja je nauczyłem jeździć samochodem! Mieszkam niedaleko dużego kompleksu leśnego, więc żeby nam się nie nudziło, żeby nie ciągle w te same miejsca naokoło domu, to jeździmy do lasu. One na początku tego bardzo nie lubiły, przewracały się na zakrętach, denerwowały się. A teraz już to bardzo lubią, potrafią się zachować, gapią się przez otwarte okienko, gdy jest ciepło… Gdyby nie kwarantanna, to bym ich tego pewnie nie nauczył, a tak – nauczyłem.

Najbardziej ucieszyło mnie…

… oprócz jazdy samochodem z psami, która jest dla mnie sukcesem, to udało mi się jeszcze rzucić palenie. Rzuciłem papierosy w momencie, gdy zostały wprowadzone pierwszy poważne ograniczenia. Rozumowałem tak: skoro ograniczono nam poruszanie się, to jakie ja mogę jeszcze mieć powody do denerwowania się? Może w głupi sposób, ale tak to sobie uzasadniłem i od tego czasu się trzymam, nie palę i już mnie nawet nie ciągnie. A sąsiad odwrotnie. Nie palił, a teraz tak się denerwuje, że pali ponad paczkę dziennie. Więc jestem z siebie dumny.

Najtrudniejsze jest dla mnie…

… pójść spać o odpowiedniej godzinie. Udało mi się zdyscyplinować ze wstawaniem, ale pozwalam sobie na drzemki w ciągu dnia, a potem robi się głęboka noc, a ja nie mogę zasnąć i to jest dla mnie najgorsze. Za to uporządkowałem piwnice i odkryłem około pięćdziesięciu książek, które kupiłem na przestrzeni ostatnich lat, a do których nawet nie zajrzałem. Z jakichś powodów kupowałem, a nie zdążyłem przeczytać. Teraz, kiedy nie śpię w nocy, mam na to czas. Odkryłem np. Edagara Allana Poe. Każdy wykształcony człowiek wie, kto to był, ale większość z nas przeczytała może jakąś jedną czytankę. A ja to teraz nadrobiłem. Bardzo ciekawa postać – żył wtedy, kiedy nasz Słowacki.

Moje motto na ten czas:

Nie dociekać, skąd to się wzięło. Przyjmować sytuację, jaka jest. Był taki czas, że znajomi (jednego musiałem nawet zablokować) przysyłali mi co chwila jakieś nowe rewelacje na temat epidemii, setki powodów, opinii, zaleceń, i tak w kółko. Nie ma to sensu.

fot. Mariusz Malesza